Dopo tre settimane di vacanze dei nostri figli devo constatare che purtroppo c'è sempre da correre. Faccio la spesa, cucino, pulisco, lavo e stiro anche, innaffio le piante, raccolgo frutta e verdura, faccio marmellate e succhi, come sempre. Dopo le giornate di lavoro da casalinga ho voglia di uscire da qualche parte. I ragazzi spesso pensano a una destinazione diversa, più divertente per loro, allora si discute...E comunque se vogliamo uscire, mi devo sbrigare presto con le faccende domestiche e preparare da mangiare al sacco oppure al ritorno a casa e così via.
Avete mai avuto la sensazione che il mondo attorno a voi va troppo velocemente? A me capita abbastanza spesso. Sono anche una persona veloce ma non mi piace dover essere sempre dappertutto e con tutti, ad ogni costo. In questi giorni ho scoperto i libri di Pierre Sansot "Vivere semplicemente: alla ricerca dei piaceri dimenticati" e "Sul buon uso della lentezza". Da lui ho avuto la conferma di non essere "la casalinga autentica" - non amo le mie pentole;) Se fossi una casalinga perfetta, non soffrirei così tanto per dover preparare sempre da mangiare, visto che spesso non è possibile consumare tranquilli un pasto senza glutine fuori casa. Mi sento davvero coccolata quando andiamo a trovare i miei parenti e la mia cognata Joanna con la sua mamma ci preparano da mangiare anche per una settimana. Ho trovato però una frase che descrive perfettamente il mio ruolo: "il dovere di regolare un caos minaccioso". Sì, quella sono io.
Tornando all'eccessiva velocità della vita...ogni tanto riesco a lasciare che siano altri a correre e insieme a mio marito e ai figli vado nelle Foreste Casentinesi. Chi non conosce il Parco, trova le info qui. C'è anche un canale del Parco su youtube, con tanti bellissimi filmati.
Potrei distinguere più di un tipo del passo con cui mi muovo nella vita, tra il trotterellare continuo in casa tutto il santo giorno, il passo impaziente nel supermercato e quello svelto della camminata veloce che mi serve per migliorare la circolazione.
Solo nelle Foreste Casentinesi cammino piano, scoprendo la bellezza della natura. Qualche giorno fa abbiamo fatto una passeggiata con la guida Carlo Cisco sul sentiero natura dell'Acquacheta: la valle e la cascata di Dante.
Siamo partiti minacciati dalla pioggia che alla fine non è venuta giù.
La settimana scorsa, per la scarsità delle precipitazioni, non si vedeva tanta acqua nella cascata.
Stavolta pranzo al sacco, con panini, frutta e biscotti, semplice e veloce da preparare, così mi piace:)
In questi giorni siamo riusciti ad andare al parco, dove ormai non capitiamo spesso, perché solo Filippo sarebbe interessato a giocarci. Mi ricordo ancora quando andare al parco era il nostro rito quotidiano che dava tanta gioia ai bambini e che mi insegnava proprio a scegliere la lentezza nella vita.
Vi auguro di trovare il passo giusto del vostro cammino. Buon weekend. B
Czy kiedykolwiek odnieśliście wrażenie, że świat wokół Was kręci się za szybko? Ja tak. Ostatnio odkryłam książki Pierra Sansota "Le gens de peu" (we włoskim tłum. "żyć prosto") i "Du buon usage de la lenteur" (we włoskim tłum. "O dobrym zastosowaniu powolności", nie znalazłam wydania polskiego). Po ich przeczytaniu utwierdziłam się w przekonaniu, że nie jestem "prawdziwą" gospodynią domową: nie kocham moich garnków. Gdybym była perfekcyjną gospodynią, to bym tak nie cierpiała przy ciągłym gotowaniu, czego nie można uniknąć przy celiakii w rodzinie. Gdy jesteśmy w odwiedzinach u rodziny w Warszawie, to czuję się prawdziwie dopieszczona przez bratową Asię i jej mamę, które odważnie i z zaangażowaniem przygotowują nam posiłki, również te bezglutenowe.
Wracając do zbyt szybkiego tempa naszego życia...mogłabym rozróżnić kilka rodzajów mojego kroku, którym posługuję się na codzień, ale jedynie w Parku Foreste Casentinesi chodzę powoli podziwiając naturę. Kilka dni temu wybraliśmy się na spacer z przewodnikiem do wodospadu Acquacheta, który został opisany przez Dantego w "Boskiej Komedii".
Ostatnio udało nam się też wybrać na plac zabaw, którego już od dawna nie odwiedzaliśmyy, jako że tylko Filippo jest jeszcze zainteresowany bawieniem się na placu zabaw. Pamiętam jednak dobrze, że kiedyś chodzenie tam było naszym codziennym rytuałem, który dawał wiele radości dzieciom a mnie uczył właśnie wyboru powolności w życiu.
Zyczę wszystkim odkrycia prostych a zapomnianych codziennych przyjemności. Miłego weekendu. B.
Czy kiedykolwiek odnieśliście wrażenie, że świat wokół Was kręci się za szybko? Ja tak. Ostatnio odkryłam książki Pierra Sansota "Le gens de peu" (we włoskim tłum. "żyć prosto") i "Du buon usage de la lenteur" (we włoskim tłum. "O dobrym zastosowaniu powolności", nie znalazłam wydania polskiego). Po ich przeczytaniu utwierdziłam się w przekonaniu, że nie jestem "prawdziwą" gospodynią domową: nie kocham moich garnków. Gdybym była perfekcyjną gospodynią, to bym tak nie cierpiała przy ciągłym gotowaniu, czego nie można uniknąć przy celiakii w rodzinie. Gdy jesteśmy w odwiedzinach u rodziny w Warszawie, to czuję się prawdziwie dopieszczona przez bratową Asię i jej mamę, które odważnie i z zaangażowaniem przygotowują nam posiłki, również te bezglutenowe.
Wracając do zbyt szybkiego tempa naszego życia...mogłabym rozróżnić kilka rodzajów mojego kroku, którym posługuję się na codzień, ale jedynie w Parku Foreste Casentinesi chodzę powoli podziwiając naturę. Kilka dni temu wybraliśmy się na spacer z przewodnikiem do wodospadu Acquacheta, który został opisany przez Dantego w "Boskiej Komedii".
Ostatnio udało nam się też wybrać na plac zabaw, którego już od dawna nie odwiedzaliśmyy, jako że tylko Filippo jest jeszcze zainteresowany bawieniem się na placu zabaw. Pamiętam jednak dobrze, że kiedyś chodzenie tam było naszym codziennym rytuałem, który dawał wiele radości dzieciom a mnie uczył właśnie wyboru powolności w życiu.
Zyczę wszystkim odkrycia prostych a zapomnianych codziennych przyjemności. Miłego weekendu. B.





















